To ten dzień, dziś wyjeżdżam do Londynu na całe wakacje - czyli na 2 miesiące.Wszystko miałam już przygotowane tylko jeszcze musiałam spakować ostatnie rzeczy dla mojego szczeniaczka - Owczarka niemieckiego - Aresa. Szybko to zrobiłam. Gdy byłam już gotowa, mój tata pomógł zapakować walizki do bagażnika naszego samochodu.Przed wyjazdem poszłam się jeszcze pożegnać z mamą i siostrą - Magdą.
Uważaj na siebię córeczko - Powiedziała troskliwie mama.
Dobrze mamo, będę za tobą tęsknić. - Odpowiedziałam i rozpłakałam się, a mama otarła mi łzy.
Gdy pożegnałam się z mama, podeszłam do Magdy i z nią też się pożegnałam.Tata już na mnie czekał więc wsiadłam razem z nim do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. Oddałam bagaże do przewozu na samolot, a sprawy z moim Arusiem uzgodniłam już wcześniej,mógł ze mną lecieć na fotelu obok mnie. Pożegnałam się jeszcze z tatą i wsiadłam do samolotu.Ares szybko wskoczył na swoje miejsce i usnął, jak to szczeniaczki.Ja usiadłam obok niego i słuchałam poleceń stewardess, które kazały nam zapiąć pasy i wyłączyć telefony oraz inne urządzenia .Start samolotu był cudowny, ale dość bolesny na moich uszu. Wszystko wraz z wysokością na jakiej się znajdowaliśmy stawało się coraz mniejsze - ludzie mali jak mrówki,a samochody jak klocki lego!Gdy lot się ustabilizował mogłam odpiąć pasy i chodzić po pokładzie samolotu.Aresek dalej spał więc ja poszłam do toalety.Gdy wróciłam aresa nie było na swoim miejscu!Więc zaczęłam go wołać.
Ares!Aruś!Piesku! - Krzyczałam.
Usłyszałam stęki!To jakiś pasarzer bił go!Jakiś pan który nie lubił zwierząt krzyczał na niego i bił go. Natychmiast podeszłam do tego pana i zabrałam Areska.Oczywiście zaraz po tym wygarnęłam mu jego złe zachowanie.
Jak pan może?! - Powiedziałam.
Yy..ee...- Nie wiedział co powiedzieć.
Ja odeszłam i usiadłam razem z Aresem na naszych fotelach.Lot miał trwać 10 godzin, więc razem z moim pieskiem poszliśmy spać...
Paynowa
W moich historyjkach będe się podpisywać Paynowa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz