czwartek, 30 maja 2013

Rozdział #20

...Gdy się obudziłam od razu popatrzyłam na zegarek.Była godzina 10:00.Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki się ogarnąć.Umyłam się, ubrałam i uczesałam. Gdy wyszłam z łazienki Ares już latał po pokoju z miską w pyszczku.Wyciągnęłam mu ją i nasypałam jedzenia.Szybko zabrał się za jedzenie.Pościeliłam łóżko i zeszłam po schodach na dół.Nie miałam skarpetek i czułam miękkość dywaników na każdym stopniu.Gdy znalazłam się już na dole. Poszłam do kuchni, by zrobić śniadanie.Dzisiaj miałam smaka na jajecznice z tostami i herbatką malinową.Wszystko przygotowałam i zaniosłam do salonu.W tym samym czasie chłopcy już wstali, ogarnęli się i zeszli na dół.
No Hej, chłopaki! - Przywitałam ich.
Hej! - Odpowiedzieli wszyscy chórem.
Chodźcie na śniadanie, mam nadzieje, że będzie wam smakować. - Powiedziałam wskazując na stół w salonie. - Zacznijcie już jeść, a ja zaraz się do was przyłącze tylko dam Jasmince jeść.
OK. - Odpowiedzieli mi chłopcy.
Jasmin!! - Zawołałam i zaraz u moich stóp pojawiła się radośnie wymachująca ogonkiem psinka.
Nasypałam jej jedzenia i poszłam do salonu zjeść śniadanie.Gdy tam weszłam ujrzałam czyste talerze i chłopców z pełnymi brzuchami oglądających TV.
A wy co już zjedliście? - Spytałam.
No, a co zdziwiona? - Spytał Lou.
No trochę.
My tak zawsze. - Wtrącił Niall.
Usiadłam na kanapie i zaczęłam jeść swoją porcję, popijając już lekko przestudzoną herbatką.Gdy zjadłam dołączyłam się do oglądania TV z chłopakami.Po 5 min. oglądania zasnęłam, widocznie byłam jeszcze zmęczona.Obudziłam się o 12:00. Wstałam z kanapy i zaczęłam szukać chłopaków.Nigdzie ich nie było.Po 10 min. poszukiwania wreszcie znalazłam karteczkę z napisem.,,Jesteśmy na mieście". To mnie uspokoiło.Usiadłam na kanapie i włączyłam TV.Nagle zaczęło mnie coś boleć w brzuchu.Najpierw były to takie lekkie skurcze.Po pewnym czasie zaczęłam się zwijać z bólu.Ledwo chwyciłam telefon i wykręciłam [numer w Londynie na pogotowie] 778.W telefonie odezwała się Pani, która pewnie nic więcej nie zrozumiałam oprócz jęków i ulicy zamieszkania.Na szczęście pogotowie przyjechało dość szybko i zabrało mnie do szpitala.Tam podali mi środki przeciwbólowe.Zbadali mnie i powiedzieli, że to normalne, bo organizm się goi po uderzeniu pioruna.Dowiedziałam się także, że po tym skurczu już wszystko będzie dobrze i mogę już robić wszystko co chcę.Lekarz pozwolił mi także zadzwonić do Liam'a.
Halo? Liam jestem w szpitalu. - Powiedziałam do słuchawki.
Jak to!? Co się stało? - Pytał troskliwie.
Nic się nie stało to tylko bóle po piorunie,przyjedź po mnie z chłopakami. - Powiedziałam.
Liam się zgodził. Zaczęłam się przebierać i pakować. Gdy Liam i chłopaki już byli pojechaliśmy wszyscy do domu...

Paynowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz