...Spałam, aż do 10:00.Ares juz dawno się obudził, i gdy tylko zobaczył, że się ruszam, wskoczył na łóżko i zaczął mnie lizać.Szybko wstałam, ubrałam się, umyłam i pomalowałam.Zamówiłam sobie tosty z serem i szynką, a Aresowi zamówiłam steka, bez kości.Obydwoje wcinaliśmy oglądająć telewizor.Gdy zjadłam, wyciągnełam z walizki płótno, stojak, pędzle i farby, które wzięłam do Londynu ze sobą.Rozłożyłam wszystko i poukładałam.Po chwili zaczęłam malować...Liam'a.Gdy skończyłam, wzięłam w ręce jego portret , potargałam go i wyrzuciłam do kosza koło łóżka.Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać,Ares przestał jeść, podszedł do mnie i trącał mnie opiekuńczo nosem.Płakałam tak 10 min. Pogłaskałam Aresa i poszłam do łazienki ogarnąć swoją twarz, która wyglądała strasznie przez rozmyty makijaż.Gdy wyszłam z łazienki, Aruś chciał iść na spacer.Wzięłam smycz, telefon i klucze.Wyszłam z pokoju, zjechałam windą, a na dole oddałam klucze do pokoju portierowi.Wyszliśmy z hotelu.Kierowaliśmy się w stronę parku.W połowie drogi zadzwonił mój telefon.Wyciągłam go z kieszeni i ujżałam nieznany mi numer.Odebrałam.
Halo? - Powiedziałam.
Cześć tutaj Liam. - Odpowiedział.
Liam?! Z kąd masz mój numer? - Spytałam zaskoczona.
Moja menadżerka mi załatwiła, chciałem się z tobą spotkać. - Wyjaśnił.
Nie wiem czy chcę się z tobą dzisiaj widzeć. - Powiedziałam.
Prosze cię!Za 5 min. w cukierni.OK?.-Spytał.
OK. - Odpowiedziałam i zakończyłam rozmowe.
To co Ares..dziś sobie nie pójdziemy na spacer do parku.. - Powiedziałam.
Ares zaskuczał.
Nie smuć się później się jeszcze z tobą pobawie. - Powiedziałam.
Ares pomachał ogonem.Szliśmy dalej kierując się w strone cukierni.Po 10 min. byliśmy juz przed cukiernią.Weszliśmy,odrazu zauwarzyłam Liam'a. Siedział przy stoliku.On też mnie szybko zauwarzył, odrazu wstał i wręczył mi róże.
Prosze, to dla ciebie. - Wręczył mi kwiat.
Dziękuje. - Odpowiedziałam, udając nie zainteresowaną.
Liam odsunął mi krzesło bym mogła usiąść.Ares położył się pod stolikiem.Poprosiłam kelnera o wazon z wodą, gdy go przyniósł włożyłam tam różę.Liam zaczął rozmowe.
Bardzo się cieszę, że przyszłaś.Chciałbym cię przeprosić za wczoraj.Nie potrzebnie cię wtedy zaprosiłem. - Mówił.
Nie.Było nawet miło.Ten park, kakao, zachód słońca... - Powiedziałam.
Przez chwilę panowała niezręczna cisza.
Więc wybaczysz mi to co stało się na moście? - Spytał.
To raczej ja sie ciebie pytam czy mi wybaczysz, przeciesz masz dziewczyne, a ja się bardzo źle wtedy zachowałam - brnęłam w to! - Wyjaśniłam.
Gdy to powiedziałam wybiegłam razem z Aresem z cukierni.Liam pobiegł za mną biorąc ze sobą różę ,którą zostawiłam.W jednej chwili rozpadała się burza.Ja biegłam do parku pod drzewo.Liam krzyczał bym się zatrzymała ale na próżno.Biegłam dalej, i zatrzymałam się pod dużym drzewem.Liam podbiegł do mnie - już dość dobrze zmoczony, jak ja.
Zapomniałaś czegoś. - Powiedział dając mi różę.
Czemu za mną biegniesz? - Rozpłakałam się.
Pobiegłem za tobą, bo...,bo..Cię Kocham! - Powiedział.
Jak to?Przeciesz masz dziewczynę, i żałujesz tego co się stało na moście! - Wykrzyczałam!
Niczego nie żałuję!Dlatego też zerwałem z Bellą! - Wyjaśnił.
Deszcz lał jak z cebra.
Ja...nie wiem co powiedzieć....Kocham cię... - Powiedziałam.
Naszę usta złączyły się w pocałunku.Ja oparłam się o drzewo a Liam mnie całował.Następnie obydwoje razem z Aresem biegliśmy w deszczu do hotelu Liam'a.Był on o wiele bliżej niż mój.Nagle wziął mnie na ręce jakbyśmy wracali z wesela na noc poślubną, i niósł tak aż do hotelu.Po 5 min. byliśmy już na miejscu.Liam postawił mnie na nogi.Ja, Liam i Ares pojechaliśmy windą na ostatnie piętro hotelu.Weszliśmy do pokoju.W pokoju byli: Niall, Harry, Louis, Zayn oraz ich suczka Jasmin....
Paynowa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz