...Liam podszedł do mnie i mnie pocałował.Ja to odwzajemniłam.
Liaś, a gdzie reszta? - Spytałam łagodnym tonem wpatrując się w jego oczy.
Niall z Leną, Harry z jakąś Fioną, Zayn z jakąś jeszcze inną Piką, a Lou na mieście.
Aha..no dobrze. - Powiedziałam i zaczęłam go całować.
Staliśmy tak dość długo, całując się i obejmując.
Masz ochotę coś zjeść? - Spytał Liam, przestając mnie całować.
Oczywiście, zanim nam wystygnie. - Powiedziałam siadając do stołu. - Ale naprawdę nie musiałeś, ja bym coś ugotowała.
Ale to była moja niespodzianka dla ciebie. - Powiedział Liam uśmiechając się do mnie.
No dobrze, smacznego. - Powiedziałam i zaczęłam jeść.
Gdy skończyliśmy naszą romantyczną kolacje. Liam zaprowadził mnie do salonu.Kanapa była okryta czerwonym kocem i płatkami róż, a na około telewizora były świeczki i wazony z różami.
Czas na seans. - Powiedział Liam i włączył film.
Był to horror, a ja bardzo nie lubiłam ich oglądać.Dlatego cały czas siedziałam wtulona w Liam'a. Tak obydwoje zasnęliśmy.Gdy się obudziłam Liam nadal przy mnie słodko śpiąc coś pomrukiwał przez sen.Cichutko jak to tylko było możliwe wyłoniłam się z jego objęć i skierowałam się ku kuchni. Szybko zrobiłam kanapki i zaniosłam je na stół, a ja sama poszłam się umyć,ubrać i pomalować. Gdy to zrobiłam dałam pieskom jeść i chciałam z nimi iść na spacer.Gdy wychodziłam zostawiłam chłopakom kartkę, że wyszłam z psami.Zapięłam im smycze i wyszłam z domu.Chodziłam z nimi tak z 15 min. w drodze powrotnej wpadł na mnie chłopak, który widocznie nie patrzył pod nogi.
Bardzo cię przepraszam. - Powiedział nieznajomy. - Jestem Will.
Natalia, ale przyjaciele mówią na mnie zwierzaczek, albo Nati.Jak wolisz. - Powiedziałam z uśmechem.
To twoje pieski? - Spytał wskazując na szczeniaczki.
Tak,ale tylko jeden bo drugi jest...mojej babci.Tak, ona uwielbia pieski miała ich już mnóstwo. - Powiedziałam skrywając prawdę.
Aha, ja też kocham zwierzęta.Jak się wabią? - Spytał z błyskiem w oku.
Ten ciemny to Ares, mój Aruś kochany. A to jest Jasmin, mojej... - Nie dokończyłam.
Babci? - Wtrącił z zapytaniem.
Tak, tak..mojej...babci. - Powiedziałam z lekkim smutkiem.
Coś nie tak? - Spytał.
Nie nic tylko muszę już iść. - Powiedziałam chodź tak nie było.
No dobra dasz mi swój numer? - Spytał.
Pewnie. -Powiedziałam i szybko wymieniliśmy się numerami.
Pożegnaliśmy się i poszliśmy w swoje kierunki.Gdy wróciłam do domu chłopcy już jedli śniadanie...
Paynowa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz