czwartek, 2 maja 2013

Rozdział #2

...Gdy się obudziłam, już lądowaliśmy.Wspaniałe uczucie być znów na ziemi, ale bardziej jednak fascynowałm mnie Londyn!Gdy wysiadałam o mało co nie spadłam ze schodków przez mojego psiego towarzysza który już nie mógł się doczekać na spacer po parku ze mną ,szybko zbiegł na dół i czekał na mnie.Zeszłam i zapięłam mu smycz, bo nie może sam biegać po lotnisku.Poszłam odebrać swoje bagarze.Wyszłam na ulicę przed lotniskiem, złapałam taksówkę i pojechałam do wynajętego przezemnie hotelu.Weszłam i wyjaśniłam portierowi , że mam tu wynajęty pokój na 2 miesiące.Zrozumiał mnie i dał mi klucze. Boy hotelowy zabrał moje bagaże.Na szczęście była winda i nie musiałam się męczyć na schodach, Boy rówinież skorzystał z jej ,,usług".Gdy byłam na już na swoim pietrze, szukałam swojego pokoju.Miał numer 346, tak przynajmniej pisało na kluczu, który dostałam.Po 5 min. szukania znalazłam swój pokój i weszłam,a Boy hotelowy wniósł moje walizki.Pokój był cudny!Królewskie  łoże dla dwóch osób, kanapa, fotele, plazma w salonie i sypialni, a łazienka - brak słów.Była także mała kuchnia - lodówka, blaty, mikrofalówka itp.Ares też się cieszył z tego pokoju, bo odrazu wskoczył na łóżko.Ja poszłam do łazienki się troszkę odświerzyć i przebrać.Trwało to jakieś 30 min.W tym samym czasie Ares zdążył troche pospać.Niestety musiałam przerwać mu sen bo mieliśmy wychodzić do miasta.
Chodź piesku. - Powiedziałam
Zszedł z łóżka ,przeciągnął się i podszedł do mnie, ja założyłam mu smyczkę, wzięłam torebkę i klucze.Wyszliśmy z pokoju i zjechaliśmy windą na dół.Oddałam klucze portierowi i wyszłam z Aresem z hotelu.Poszliśmy najpierw na ,,London Eye" się przejechać, było wspaniale.Wpuścili nawet Aresa chociarz jest psem.Następnym celem było Centrum Handlowe.Tam zobaczyłam super sklep z ciuchami, ale nie mogłam tam wejść z psem.Więc przywiązałam go do słupka i kazałam zostać, wtedy Ares zaszczekał radośnie. Ja weszłam do sklepu i zaczęłam przeglądać bluzy,spodobała mi się jedna, więc ją kupiłam.Kasjerka szybko skasowała mi bluze i wydała resztę.Gdy wyszłam zauwarzyłam, że nie ma Aresa!Zaczęłam go wołać, ale na próżno!Pobiegłam w strone sklepu mięsnego z nadzieją, że tam właśnie go znajde.Ares bardzo lubił świerze mięsko.Niestety nie było go tam, biegłam dalej aż do cukierni.Cały czas krzyczałam.Ares!Aruś!Piesku!Ares!Dalej nic. Weszłam do cukierni z myślą, że może tam jest.Nagle go zobaczyłam jak bawił się z pewnym chłopakiem.Ulżyło mi.Podeszłam do niego.Ale niestety potknęłam się i wpadłam na niego.Spojrzeliśmy sobie w oczy.Szybko się odsunęłam.
Przepraszam,potknęłam się.Zobaczyłam, że bawisz się z moim psem który mi uciekł. - Powiedziałam speszona.
Eh...nie ma za co...z resztą fajnie, że tak na mnie wpadłaś..- Powiedział zalotnie.
Wydaje mi się, że ty jesteś Liam z One Direction. - Powiedziałam podejrzliwie.
Tak to ja, tylko błagam nie skacz na mnie! - Krzyknął.
Uspokój się!Nie będe na ciebie skakać. - Powiedziałam.
Naprawde? - Zapytał.
Tak, naprawde. - Uspokoiłam go.
Jeżeli tak to może poszłabyś jutro ze mną na spacer do parku? - Zapytał.
Pewnie!A o której? - Odpowiedziałam ucieszona.
O 17:00 przy tej cukierni OK? - Spytał
Okey - Zgodziłam się.
Niestety musiałam już iść więc się pożegnałam i razem z Aresem wróciłam do hotelu.Wzięłam klucze od portiera i poszłam do pokoju.Ares był głodny więc dałam mu karmę.Ja tez zgłodniała więc zamówiłam sobię Sphagetti.Gdy już zjedliśmy.Włączyliśmy telewizor w sypialni.Oglądaliśmy do 22:00.Byliśmy zmęczeni więc poszlismy spać...

Paynowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz